tak na ten piątkowy wieczór zrobiłem sobie cykl knajpowy - zajrzałem do Ministerialnej, pozniej dostalem raka na Grodziskiej, pozniej sprawdzilem Robar, odkrylem ze jednak krakowiki dziala xd, sprawdzilem inne aktywne burdele (niesemowite ze to wciaz zyje i to dosc prężnie), a wieczór kończę spacerując przez 2 godziny wzdłóż Wisły (done) i wsiadam do nocnego bo co mam robić xd zasnę zaraz pośpię 12h czy coś i spróbuje się rano zmotywować do zrobienia czegokolwiek iunnego niż clubhopping wniosek: w krakowie nie ma nic ciekawego:( bylem przez moment na takim cool kazimierskim pasażu obrazofale, ale jakos nie potrafilem poczuc tam spolecznosci, choc wydawala sie cool