Arie van’t Riet to holenderski fizyk medyczny, który specjalizuje się w prominiowaniu rentgenowskim. Pewnego dnia jeden z jego przyjaciół przyniósł mu namalowany przez siebie obraz i poprosił o wykonanie jego zdjęcia rentgenowskiego. Efekt był na tyle ciekawy, że van’t Riet zaczął eksperymentować ze zdjęciami innych rzeczy – najpierw były to tulipany, później inna roślinność, a jeszcze później zwierzęta (warto dodać, że martwe, gdyż van’t Riet nie chciał narażać żywych stworzeń na szkodliwe działanie promieni rentgenowskich). W ten sposób fizyk przesitoczył się w artystę, który w oryginalny sposób fotografuje przyrodę. Wykonane przez siebie zdjęcia van’t Riet poddaje kreatywnej obróbce cyfrowej polegającej na tym, że najpierw odwraca miejscami czerń i biel, a następnie w selektywny sposób nanosi na zdjęcia dodatkowe kolory.
Mimo iż Chaipuck jest niemal zupełnym amatorem jego zdjęcia mogą zawstydzić niejednego profesjonalnego fotografa. Po prostu czysta magia.
"Rodzina Laboile nie jest szczególnie wyjątkowa, nie przeżywa więcej wzruszających chwil niż inne rodziny. Jaki jest więc klucz do tworzenia fotografii, które oddają atmosferę chwili? Alain Laboile przede wszystkim nie stawia aparatu i samego faktu wykonywania zdjęć na pierwszym miejscu - obserwuje, jest ze swoją rodziną całym sobą. Nie stawia sobie za zadanie zrobienia kolejnej fantastycznej fotografii, koncentruje się na emocjach swoich i swoich bliskich, a następnie przekłada je na język fotografii."
Ten album rodzinny, przedstawia dokładnie to co w rodzinie najważniejsze :]
Nazwa ta sama co w mojej treści którą wziąłem od Avarii: http://strimoid.pl/c/gzWjDe/praga-o-zmierzchu ale jednak inne zdjęcia. ;)
Zawsze jak widzę galerie jakichś "najlepszych" zdjęć, mam rozkminnę : co jest ważniejsze zdjęcie czy sytuacja którą przedstawia; ważne co fotografujesz czy jak fotografujesz?
Jezioro jest dosyć płytkie, maksymalnie osiąga trzy metry głębokości. Posiada także niezwykłą barwę - zawdzięcza ją bogatym złożom minerałów. Temperatura w nim dochodzi nawet do 60 stopni Celsjusza, a jego zasadowość może osiągnąć do 10,5 PH. Alkaliczna woda Nortonu jest tak żrąca, że może wypalić skórę i oczy zwierząt, które nie są do niej przyzwyczajone. Skąd tak silnie zasadowy odczyn wody? To obecność węglanu sodu i innych materiałów, wpływających do jeziora z okolicznych wzgórz. Węglan sodu, który już w czasach starożytnego Egiptu był używany do mumifikacji, tutaj również działa jako konserwant ciał zwierząt, które nieświadome niebezpieczeństwa zanurzyły się w jego wodach. W przerażający i zarazem fascynujący sposób natura zamienia je w posągi. Nick Brandt znalazł doskonale zachowane szczątki zwierząt wyrzucone wzdłuż linii brzegowej jeziora. Fotograf umieścił ciała zwierząt w takich pozycjach, by wyglądały, jakby wróciły do życia. Efekt jest zdumiewający.