jjb @Deykun jakby co to polecam wypierdolić w piździet indeksowanie ~/Library/Application Support przez Spotlighta
normalnie wkraczam w nadświetlną, zupełnie inna rozmowa
@Deykun: skończyło się na tym, że wyłączyłem indeksowanie w ogóle w piździet i napisałęm sobie swojego spotlajta XDD ale nawet całkiem dumny jestem, bo niby w pythonie, a działa nawet sprawnie biorąc pod uwaagę, że oprócz apek i folderów zaciągam na żywo historię z firefoxa i ma fuzzy string matching i nic tam w tle nie działa na bieżąco, tylko i wyłącznie jak uruchamiam proces
@spam_only: szukam siukam sikam
Pokaż ukrytą treść a nie logika nie sika przecież to nie ja poszukaj kogoś innego
Ilu znacie ludzi, którzy pytają innych ludzi o ludzi którzy nie srają w pracy?
ja mam takiego jednego kolegę na wortalu co zadał takie g/pytanie
@ToyBlackHat: ale wstyd ja nic z sieciówek nie noszę
wszystko z lumpeksu
no dobra garnitury szyję na miarę ale to rzadko
Wróciłem się Wam przyjrzeć ponownie, oraz dokonać oceny zdrowia populacji.
muzyka:
https://www.youtube.com/watch?v=4z9TdDCWN7g
Rozważałem kiedyś po koreańskim filmie Castaweay to the Moon- temat hikikomori i depresji, ofc jak zawsze nieoceniony Sołżenicyn, oraz Wiktor Frankl krzyczeli wręcz że jest to rezultat nieróbstwa i braku imperatywu twórczegoPokaż ukrytą treść Depresja wynikiem braku sensu i przymusu!! Zamknąłem im ryje na chwile i popatrzyłem na świat z boku, świat mediów i ludzi jakimi chcą być widzieni i co ludzie terraz robią i dlaczego. Doszedłem do jedynego słusznego wniosku- imperatywem twórczym jest atencja w przypadku zaburzenia podstawowwych imperatywów w kulturach umierających- weźmy że pustelnicy wywodfzili sie z Celtów i innych ginących ludów i klas w Afryce tak samo- Ci pierwsi przynajmniej bo potem to juz tylko falowersi byli. Ergo determinant szczęścia wynikający z kumulacji atencji jest wyznacznikiem końca danej cywilizacji co w sumie fajnie konkluduje i pararelizuje czy co tam z eksperymentem o populacji myszy tego jak mu tam Calhouna, zy jak mu tam było (bo wiadomoze śam skurwiel to wymyślił i prowadził- XD chuja prawda ofc- nwrm).
I nie wiedzieli pustelnicy iż czeremcha samordnie ich karmiąca była również pokusą diabelską ku światu materialnemu ich wsprzęgającą, zakrzyknęli okrutnie zatem wespół, a krzyczeli długo i stwierdzono dlaczegórzmy nie mielibyśmy na wysokich palach reszty życia swego spędzić, albo dać się w celi zamurować za życia?
Tak powstali pierwsi przegrywowie i hikikomori piwniczakami zwanymi. A historia zna więcej przypadków gdy oświecone spierdolenie było namaszczane społecznie zamiast piętnowane. Ergo- kto był mądrzejszy w myśli społeczno psychologicznej i lepszy? Dawniejsi ludzie czy współcześni szamani i demagodzy psychoterapi?