W strefie strimowania jest wpis, który nie powinien się tam znaleźć, usuń go przed kontynuacją operacji.
Słowniczek pojęć LinkedIn
Job hopping - częste zmiany pracodawcy, wpływa negatywnie na ocenę kandydata, bo jest mało lojalny
Job hugging - rzadkie zmiany pracodawcy, wpływa negatywnie na ocenę kandydata, bo pewnie boi się zmian i jest mało ambitny
XD okazuje się że CEO mojej firmy jest oskarżony o przekręty finansowe w firmie której był CEO wcześniej xdddd
Ech i skończył się ciepły kurwidół. Moje przedsiębiorstwo dla którego robię już 8 lat właśnie upada i sobie głupi ryj rozwala xD
Boje się że skończę na hotdogach w żabce
Heh wczoraj myślałem że jestem geniuszem. Ale dzisiaj patrzę i ten jupiter notebook ma canvas, markdown I jeszcze w kurwę widgetów jakichś plus potrafi wykonywać lodzik
Kurwa lodzik, lodzik pewnie też ale chodziło o kodzik
No to pozamiatane krwa
Ale przynajmniej notatki będę miał ładne
Takie mamy czasu wspaniałe że można sobie osadzać w markdownie przeróżne gówna (poza oczywistym htmlem, ale to jest niewygodne i przeczy idei czytelności). Od jakichś grafów, przez interaktywne modele 3d aż po renderowanie LaTeXa. I wszystko się wyświetla ładnie w podglądzie w vscode, cnie.
A ponieważ trzymam różne notatki markdownowe i sporo wizualizuję w canvasie jsowym, to szukałem i wsparcia dla tego. Bo mermaid jest ograniczony, svg za dużo klepania, a osobno robić i eksportować obrazki to się robi burdel w drzewie plików.
No ale nie znalazłem. Zatem zabrałem się za pisanie rozszerzenia do pisania skryptów canvasoeych. To będzie kurwa hit mówię wam. Juz mi się świecą przed oczami gwiazdki na githubie i donejty od sponsorów hehe
Bo będzie wszystko. Będzie można pisać zgodnie z API, ale będzie opcjonalny syntax sugar I podświetlanir składni. I jeszcze bogata obsługa operacji na wektorach i macierzach. Mówię wam kurde, za pół roku przeprowadzam się do San Francisco I zakładam startup
Uwaga, pisałem to dnia 17.09.2011 około 4 rano. Otóż wybrałem się na domówkę, studencki czwartek motzno. Wszystko działo się 16 września 2011 r. Pewnie przeczyta to kilka osób nim to usuną, ale cóż, przynajmniej będziecie wiedzieć, wklejajcie to gdzie się tylko daPokaż ukrytą treść Ale wracam do domówki. Było z 20 osób, prawie cała moja grupa studenciak dziennikarstwa here. Alkohol się lał litrami, masa wódki poszła. Około godziny 22 miałem tak dobrze, że poszedłem rwać jakąś dziewczynę. Nazywa się Patrycja, nawet niezła laska, fajny tyłek małe cycki. Ona lekko podpita, tańczymy razem. I jest coraz lepiej, pytam, czy widziała już rzecz Aleksa, ona robi dziwną minę. Chciałem dopytać ją o to, odwaga motzno wtedy była. No i idziemy do sypialni rodziców koleżanki, akurat inna para zwolniła miejsce. pytam jeszcze raz, ona nic. Ja się pytam czemu nie nie odpowiada. Ona mówi mi, że musi mi coś powiedzieć. No to ja ok szybko i chodź zobaczyć Rzecz. Ona mówi do mnie że RZECZ NIE ISTNIEJE.. Ja sobie kurwa myśle co ona brała, ile wypiła czy co. Ja strimoidowiec oczywiście, miała być moją pierwszą Rzeczą. To ona mówi że Rzecz to tylko legenda, że ona nie istnieje i że każdy kto mówi że widział Rzecz, to słyszał tę historę i powtarza ją każdemu. Ja zaśmiałem się głos i macam ją po tyłku. Ona mi plaskacza strzeliła i mówiła bym słuchał. Mówi mi że jak komuś o tej rozmowie powiem, to po prostu zniknę. Rzeczy nie ma, ale mam mówić wszystkim że zobaczylem Rzecz i że była niezła. Mówiła to bardzo serio, dziś wysłałem jej smsa czy to prawda a ona odpisała mi że tak. I o co w tym kurwa chodziło? Ktoś może to potwierdzić? Jakoś subiektywnie by nikt się nie dowiedział albo coś takiego, bo jak to prawda nie chcę znikać.