The technology, which would allow such experiments, includes an atom chip with on-window wires that enable simultaneous magnetic trapping and optical manipulation, in addition to compound silicon and glass substrate technology that leads to both magnetic and optical control of ultra-cold atoms.
Chyba jestem na to za głupi hehe
UV, bo wygląda na przydatne narzędzie. Nie skorzystam niestety, gdyby tam jakieś inne dane były, wtedy może. ;)
Niewykluczone bowiem, że w przyszłości pojawi się zakaźny nowotwór atakujący ludzi.
Co za brednie. Oglądałem na NG o przypadku diabłów tasmańskich i badacze doszli do odkrycia, że tajemniczą chorobą atakującą pyski tych saków był naowotwór których przenosił sie wzraz z obca tkanka kiedy diabły się grzyły jak to mają w zwyczają. Niestety ich bardzoo bliskie pokrwieńtwo spowodowane odtworzeniem populacji z małej puli genowej doprowadziło do tego że system immunologiczny traktował obce komórki jak swoje.
Ludzie nie będą się zarażać nowotworami, no chyba że w rodzinach kazirodczych i to wtedy kiedy będa się wymieniać tkankami.
"Jerzy Ziółkowski, rzecznik patentowy wynajęty przez Łągiewków. (...) Co mogą wskórać Polacy? - Jedynie unieważnić patent. Bo to, żeby pan Łągiewka stał się jego autorem, absolutnie nie wchodzi w grę. Dlaczego? Ponieważ upublicznił swój wynalazek - twierdzą Adam Pawłowski i Jerzy Ziółkowski. Obaj rzecznicy patentowi są zgodni, że był to kardynalny błąd. " http://mlodyfizyk.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?870544
I w zasadzie tyle w temacie wojny patentowej. Znalezisko najchętniej bym usunął (ale serwis mały, to póki co mniej restrykcyjnie), bo spory patentowe to nie nauka, a to co o nauce się tam znajduje jak zwykle w mediach w sprawie Łagiewki to sterta ignorancji. W skrócie, nikt nie twierdził, że zderzak nie działa, twierdzenia o łamaniu praw fizyki wysuwał sam Łagiewka i dalej subtelnie EPAR to robi - doskonale wiadomo jak ten zderzak działa i doskonale wiadomo, że jako zderzak w samochodzie jest do niczego. Kiedy EPAR w końcu to pojął to zajął się jego zastosowaniami tam, gdzie nie ma ludzi, których zabije krótka droga hamowania (ale samochód się nie zgniecie, hurra!), a kwestia masy tego rozwiązania jest mniej istotna. Jego tajemnicze zastosowanie w F1 to natomiast nic innego jak KERS - system odzyskiwania energii przy hamowaniu, który ma tyle wspólnego ze zderzakiem Łagiewki, że zawiera koło zamachowe.
Z tego co wiem o prawa patentowe w imieniu Łagiewki walczy teraz syn. Ciekawe czy jest jakiś progres w tej sprawie? W końcu artykuł z 2011 roku.
Podstawowy problem Łągiewki to bycie osobnikiem z deczka psychicznym. Kto oglądał materiały z nim, ten wie o czym tu piszę.
Oglądałem o tym wynalazku w "Nie do wiary" kope lat temu. A jednak to prawda...
Przypomniał mi sie tez Polak który wynalazł automatyczną przekładnie biegów w rowerach i musiał sprzedac prawa chinolom
Mając nieco jodu, jodku potasu i amoniak można zrobić trójjodek azotu. Mokry jest OK, wysuszony strzela jak kapiszkon, trącony nawet piórkiem. Zabawa świetna, byle w małych ilościach.
Chciałem dodać do jakiegoś g/Społeczeństwo, ale nie ma czegos takiego, a jakby nie patrzeć tu też może pasować.
Zastanawia mnie jedno, dlaczego pytali ludzi o zaznaczenie temperatur samemu, zamiast zbadać ich jakąś kamerą na podczerwień, albo innym takim wynalazkiem? ;) Badanie byłoby dokładniejsze.
Hmmm, niestety to badanie to taki sam bullshit jak to o zbawiennej roli nikotyny jako ratunku dla uzależnionych od marihuany...
"Na konto urzędu gminy z jednego wydobytego kilograma bursztynu może wpłynąć jedynie 6 zł – powiedziała Beata Górka. Natomiast cena rynkowa jednego kilograma tego surowca osiąga nawet kilka tys. zł."
No kurwa. To już drożej bedzie kosztować późniejsza rekultywacja terenów po przeoraniu wszystkiego... Lepiej zeby sobie te bursztyny tam leżały