Dalej usprawniając arkusz budżetowo-wydatkowy (gwoli przypomnienia - wersja ze stycznia tak wyglądała: , a potem wrześniowa tak: i teraz na pełnej ladacznicy wjeżdża wersja grudniowa:
No i zmieniło się tak:
1 - kategorie i subkategorie przeniosłem do tego samego arkusza, bo zasysanie ich z innego arkusza na mobilku lagowało, zobaczymy może to przyspieszy jego pracę
2, 3 i 4 - wydatki stałe przeniosłem też z oddzielnego arkusza do tego samego, żeby mieć nad nimi lepszą kontrolę i żeby potem ich zmiana w jakimś miesiącu nie psuła historycznych wydatków
2 - dodałem wydatki sporadyczne w ujęciu rocznym, które nie sumują się w zestawieniu (6). Zależnie od miesiąca jaki obsługuje dany arkusz (miesiąc wpisuję z palca w lewym górnym rogu zaraz obok roku), to wydatki sporadyczne kopiują się pod wydatki stałe, czyli w miejsce (3)
5 - to miejsce uzupełniania wydatków bieżących
6 - sumuje 3+4+5 i robi porównuje z planowanym budżetem, jak jest pod kreską to świeci się na zielono, jak jest przekroczone, to zaświeci się na czerwono
i tak powoli powoli się żyje w tym smutnym jak pizda mieście
i teraz jak zrobić, żeby np. zawartość pola obok (subkategoria) była zależna od zawartości tego z główną kategorią? Np. mam jedzenie i z prawej wybieram "zakupy/na mieście/śmieciowe jedzonko", a jak mam samochód to z prawej wybieram tylko z zakresu "paliwo/parking/mandaty za zapierdalanie".
Nie wiem, ja dropdownów tak nie używam więc bym zrobił input tekstowy w subkategorii i wtedy jak zaczynasz pisać Zak... to ci podpowie zakupy. A w kolumnie kategorii możesz zrobić regułkę, że jeśli podkategoria "Zakupy" to kategoria "Główna".
📷 #WhereTaken🌎 #269 X/6
🟦🟦🟦⬜⬜↘️
🟦🟦🟦🟨⬜↙️
🟦🟦🟦🟦⬜⬇️
🟦🟦🟦🟦🟨⬆️
🟦🟦🟦🟦🟨↘️
🟦🟦🟦🟦🟨↗️
wheretaken.teuteuf.fr
Pokaż ukrytą treść powodzenia :D
z racji ze pracuje na UZ i rozliczam się godzinowo i chce sobie wpisać godzinki do 17:30 i mam te 8 minut (jest 17:22 jak zacząłem pisać) żeby ciągle mieć zieloną ikonkę na slacku, bo inaczej dostaję jakiegoś mega lęku, że ktoś mi zarzuci że nie pracuję jak mam pracować xd (no jest to prawda, ale nie chcę żeby to było tak ujęte) to dodam wpis o zajęciach, na których dzisiaj byłem na uczelni
otóż, dzisiaj mieliśmy mega zajęcia na uczelni o korpobullshicie. no wiadaomo, że kultura wzrostu ekonomiczne, samorozwój etc., takie ogólniki co wszędzie teraz można poczytać. ale prowadzący mi mega zaimponował, bo po pierwsze przedstawił historię zarządzania - wskazał osoby, które wprowadziły termin HR, work-life balance, skąd to się wzięło etc., nie spodziewałem się że na humanistycznych studiach będziemy mieli taką konkretną wiedzę tbh. no i po drugie: nawet jak ja sam często myślałem o tym, jak praca na mnie wpływa, jak to ciśnienie kontroli pracownika jest przerzucane z managementu do jednostki (właśnie że każdy musi uprawiać samorozwój, wykazywać w ewaluacji pracy że robi coś więcej, ale to coś więcej niekoniecznie musi mieć odniesienie we wzroście wynagrodzenia), to nie uzmysłowiłem sobie tego tak dosadnie i w ten sposób. no dużo takiego lewackiego pierdolenia, którego można byłoby się spdzoeiwać, acz jednak też sensownego i otwartego na krytykę. generalnie trochę klapki z oczu zdjęte mam xd
[1]
@ajdajzler:
tl;dr; ale co do humanistycznych studiów to w sumie bardzo nie mam problemu i spoko że sobie ktoś studiuje to co lubi, ale wolę jak ktoś kto tak jak ty ma kurwa fach i to robi nie dla hajsu tylko z zainteresowania, a nie ktoś kto w to idzie żeby się obudzić w ręka w nocniku.