Kaba___JK
g/pogaduchy

Pozycja pracownika - najgorsza z możliwych. Szef może być radykalny, to jest coś usprawiedliwionego kulturowo i z racji interesu. Jeśli przegnie, żegnamy się, jeśli przełknę to jakoś - pozostał jedynie surowym szefem. Pracownik nie może przesadzić, w negocjacjach ciągle musi brać poprawkę na przyszłe relacje. Pracownik nigdy nie może być zbyt agresywny wobec swojego szefa, chodzi tutaj o prawa świata zwierząt, o hierarchię. Jeśli go zdominuje, zniszczy współpracę. Gdybym miał szukać analogii do gier, pokera, czy szachów, pracownik w każdej sekundzie każdego dnia pracy startuje z pozycji zdominowanej i niekorzystnej.

I tak sobie myślę, bo właśnie czeka mnie trudna rozmowa, jak tutaj nie przesadzić, jak tutaj powiedzieć to, co należy powiedzieć, a jednocześnie zostawić przełożonemu ten honorowy fortel dominacji. Bo tak naprawdę w tej chwili dochodzi do sytuacji, w której to oni chcą mieć mnie, a nie ja ich, ale z drugiej strony wiem, że warto z takiej sytuacji skorzystać, zamiast iść gdzieś indziej i startować od zera. I denerwuje mnie to, bo nigdy nie byłem w tym dobry. Jestem człowiekiem od wszystkiego, serio - potrafię zadbać o wszystko, tylko nie o własne interesy. Mieliście coś takiego?

Kaba___JK

@akeryw: Mówię, jestem człowiekiem od wszystkiego :D W tej chwili robię za drugą księgowość w firmie z sześciocyfrowym obrotem miesięcznym, więc dobrze od razu wiedzieć, że gdzieś tam może się takie doświadczenie kiedyś przydać. Rozumiem jednak, że analiza kodu opiera się raczej o jakieś proste, schematyczne działania?

Kaba___JK
g/pogaduchy

Pozycja pracownika - najgorsza z możliwych. Szef może być radykalny, to jest coś usprawiedliwionego kulturowo i z racji interesu. Jeśli przegnie, żegnamy się, jeśli przełknę to jakoś - pozostał jedynie surowym szefem. Pracownik nie może przesadzić, w negocjacjach ciągle musi brać poprawkę na przyszłe relacje. Pracownik nigdy nie może być zbyt agresywny wobec swojego szefa, chodzi tutaj o prawa świata zwierząt, o hierarchię. Jeśli go zdominuje, zniszczy współpracę. Gdybym miał szukać analogii do gier, pokera, czy szachów, pracownik w każdej sekundzie każdego dnia pracy startuje z pozycji zdominowanej i niekorzystnej.

I tak sobie myślę, bo właśnie czeka mnie trudna rozmowa, jak tutaj nie przesadzić, jak tutaj powiedzieć to, co należy powiedzieć, a jednocześnie zostawić przełożonemu ten honorowy fortel dominacji. Bo tak naprawdę w tej chwili dochodzi do sytuacji, w której to oni chcą mieć mnie, a nie ja ich, ale z drugiej strony wiem, że warto z takiej sytuacji skorzystać, zamiast iść gdzieś indziej i startować od zera. I denerwuje mnie to, bo nigdy nie byłem w tym dobry. Jestem człowiekiem od wszystkiego, serio - potrafię zadbać o wszystko, tylko nie o własne interesy. Mieliście coś takiego?

Kaba___JK

@akeryw: Nigdy nic, więc tak z ciekawości pytam. Natomiast dość szybko się uczę. Do tej pory pracowałem jako marketingowiec, trochę jako grafik, materiały reklamowe, więc wiadomo - jakieś tam banały html / php po drodze.

A z programowania to finał olimpiady w Logo Komeniuszu w podstawówce :D

Kaba___JK
g/pogaduchy

Pozycja pracownika - najgorsza z możliwych. Szef może być radykalny, to jest coś usprawiedliwionego kulturowo i z racji interesu. Jeśli przegnie, żegnamy się, jeśli przełknę to jakoś - pozostał jedynie surowym szefem. Pracownik nie może przesadzić, w negocjacjach ciągle musi brać poprawkę na przyszłe relacje. Pracownik nigdy nie może być zbyt agresywny wobec swojego szefa, chodzi tutaj o prawa świata zwierząt, o hierarchię. Jeśli go zdominuje, zniszczy współpracę. Gdybym miał szukać analogii do gier, pokera, czy szachów, pracownik w każdej sekundzie każdego dnia pracy startuje z pozycji zdominowanej i niekorzystnej.

I tak sobie myślę, bo właśnie czeka mnie trudna rozmowa, jak tutaj nie przesadzić, jak tutaj powiedzieć to, co należy powiedzieć, a jednocześnie zostawić przełożonemu ten honorowy fortel dominacji. Bo tak naprawdę w tej chwili dochodzi do sytuacji, w której to oni chcą mieć mnie, a nie ja ich, ale z drugiej strony wiem, że warto z takiej sytuacji skorzystać, zamiast iść gdzieś indziej i startować od zera. I denerwuje mnie to, bo nigdy nie byłem w tym dobry. Jestem człowiekiem od wszystkiego, serio - potrafię zadbać o wszystko, tylko nie o własne interesy. Mieliście coś takiego?

Kaba___JK

@akeryw: Nie znam, jak szybko da się nauczyć? :D

Kuraito
g/Krul

Mina pani w 0:58 xD

Pokaż ukrytą treśćKorwę już dał se spokój z ingliszem?
Kaba___JK

@Kuraito: Mi się wydaje, że ona może mieć taką zawsze.

Jezor
g/sennik

Miałem, sen, że byłem mnichem i niedługo miałem przejść rytuał, w którym bóg mnie namaści czy coś w tym stylu. Miało to wyglądać tak, że wchodzę pod taką kopułę i po chwili jasne światło unosi mnie do góry. No i mnich który o tym mówił już to sam przeżył, więc opowiadał też że są tam jakieś święte jagody, muszę je wziąć i rozciąć ich twardą skórkę, a następnie polać głowę ich sokiem.
No i przychodzi moja kolej. Golę głowę, jak to na mnicha przystało. Wchodzę pod tą kopułę, unoszę się w smudze oślepiającego światła i widzę boga - kobietę. Rozcinam te jagody i leję na głowę ich sok, jest czerwony jak krew. Po chwili rytuał się kończy a bóg odchodzi i znika za ścianą.
Patrzę w lustro, dotykam głowy. Nie ma żadnego soku, choć przed chwilą byłem cały nim oblany...
Za to na czole wyrósł mi sutek.

Kaba___JK

@Jezor: Ciekawe, czy przeszedłeś ten test. Możliwie, że sutek miał Ci pomóc w dzieleniu się swoją mądrością z innymi, skoro osiągnąłeś tak wysoki poziom oświecenia.

Jezor
g/sennik

Miałem, sen, że byłem mnichem i niedługo miałem przejść rytuał, w którym bóg mnie namaści czy coś w tym stylu. Miało to wyglądać tak, że wchodzę pod taką kopułę i po chwili jasne światło unosi mnie do góry. No i mnich który o tym mówił już to sam przeżył, więc opowiadał też że są tam jakieś święte jagody, muszę je wziąć i rozciąć ich twardą skórkę, a następnie polać głowę ich sokiem.
No i przychodzi moja kolej. Golę głowę, jak to na mnicha przystało. Wchodzę pod tą kopułę, unoszę się w smudze oślepiającego światła i widzę boga - kobietę. Rozcinam te jagody i leję na głowę ich sok, jest czerwony jak krew. Po chwili rytuał się kończy a bóg odchodzi i znika za ścianą.
Patrzę w lustro, dotykam głowy. Nie ma żadnego soku, choć przed chwilą byłem cały nim oblany...
Za to na czole wyrósł mi sutek.

Kaba___JK

@Jezor: Coś jak u tego wkurzającego typa:
http://o4.fbl.pl/w640/o1/201210/F9/135828660.jpg

Karramba
g/pogadachy

Ten, tego... Wiecie że trwa właśnie referendum Komorowskiego?

Jedno z pytań jest naprawdę godne uwagi.

Kaba___JK

@zryty_beret: Powołując się na efekt skali mogę nie robić nic, mogąc być pewnym identycznego efektu. Właśnie dzięki temu, że wiemy jak działa statystyka i posiadamy odpowiednie informacje na ten temat.

Karramba
g/pogadachy

Ten, tego... Wiecie że trwa właśnie referendum Komorowskiego?

Jedno z pytań jest naprawdę godne uwagi.

Kaba___JK

@zryty_beret: Pisząc, że każdy głos coś zmienia, zaprzeczasz twardym faktom. To jest po prostu zdanie nieprawdziwe. Idąc na wybory nie wpływasz na wynik nawet po piętnastej cyfrze po przecinku. Wybory nie są realnym narzędziem w ręku jednostki, a raczej bardziej sakramentem dla kogoś, kto wierzy w coś nienamacalnego, wyższą ideę. Jako to ostatnie - szanuję, ale pliz - każdy głos coś zmienia? Może, jeśli masz na myśli samopoczucie głosującego.

Karramba
g/pogadachy

Ten, tego... Wiecie że trwa właśnie referendum Komorowskiego?

Jedno z pytań jest naprawdę godne uwagi.

Kaba___JK

@zryty_beret: Dlaczego uważasz, że to jest Twój obowiązek? Bo ktoś tak powiedział, bo ktoś ustala jakieś minimum inicjatywy, którą obywatel musi przedsięwziąć, aby zakończyć dzień z czystym sumieniem? A może aktywne uczestnictwo w samorządach też jest lokalnym obowiązkiem? Może inicjatywa ustawodawcza nim jest, bo skoro masz takie narzędzie, to czemu z niego nie korzystasz? Ile razy w życiu powołałeś się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, aby przycisnąć lokalnych baronów i rozliczyć ich ze swoich obowiązków?

Z wyborami i referendami, oraz ich obowiązkowością jest trochę tak, jak z lajkami na fejsbuku. To nie daje nic, ale ludzie lubią myśleć, że jest inaczej. Przystępują do tego jako do obrzędu religijnego i to utwierdza ich w przeświadczeniu, że mają wpływ "na coś". Zjeść opłatek od księdza? Pójść do wyborów? To samo. Akt czysty obrzędowy, nie masz szansy w żaden sposób wpłynąć nim na cokolwiek, ale utwierdza Cię to w słusznym przekonaniu.

Karramba
g/pogadachy

Ten, tego... Wiecie że trwa właśnie referendum Komorowskiego?

Jedno z pytań jest naprawdę godne uwagi.

Kaba___JK

@Kuraito: A czy we współczesnej polityce w ogóle może coś dziwić? Natomiast takie rzeczy pokazują chociażby, ile jest dla nas warty senat.

Karramba
g/pogadachy

Ten, tego... Wiecie że trwa właśnie referendum Komorowskiego?

Jedno z pytań jest naprawdę godne uwagi.

Kaba___JK

@zryty_beret: Niespecjalnie mnie to dziwi, ale faktycznie warto dostrzec.

Karramba
g/pogadachy

Ten, tego... Wiecie że trwa właśnie referendum Komorowskiego?

Jedno z pytań jest naprawdę godne uwagi.

Kaba___JK

@zryty_beret: O ja... dobrze pojechali. W takich chwilach cieszę się, że już dawno postanowiłem mieć w dupie swoje "obowiązki obywatelskie" i się nie przejmować.

Kaba___JK
g/beka

Tu uczucie, kiedy ktoś mówi, że nie ma telewizora i wygląda, jakby czekał na oklaski.

Kaba___JK

@borysses: Ale przynajmniej nikt nie widział! Zawsze tak sobie tłumaczę - przynajmniej nikt nie widział, wciąż jestem w grze. A jeśli nie da rady to: "kto za dwieście lat będzie o tym pamiętał?" I tak oto walczę dzień po dniu ; _ ;

Kuraito
g/TIL

jedzenie obiadu w pokoju nie jest fair

Pokaż ukrytą treść mądrości mamełe
Kaba___JK

@Kuraito: @Jezor: Zrobię specjalnie dla Was insajda, to Wam się przyda na przyszłość. Ludzie lubią być doceniani - generalnie. A kobiety zwłaszcza. Z drugiej strony rzeczywiście problemem jest, że zajmują się one często rzeczami najmniej spektakularnymi, najbardziej utożsamianymi z powszedniością, najczęściej olewanymi. A obiad w towarzystwie to w ogóle dobry zwyczaj jest naprawdę, ale to tak na marginesie.

Natomiast spierdalanie z obiadem do pokoju to nawyk trochę taki, jak złapanie padliny przy drodze i ucieczka w krzaki, gdzie sobie spokojnie ją skonsumujesz. Bo to naprawdę może zostać zinterpretowane jako akt niedoceniania. Siadasz przed kompem, robisz coś innego, obiad walniesz i nawet nie wiesz kiedy go zjadłeś, zamiast zjeść spokojnie, docenić chwilę i mamusię, może nawet werbalnie. No widać, że traktujesz to na olewce, bardziej jako przeszkodę w cyklu dobowym, że w ogóle musisz coś jeść, niż przyjemność, którą ktoś Ci zrobił.

Matka ma rację! Jedzenie obiadu po kątach nie jest zachowaniem cywilizowanym.

zryty_beret
g/FirstWorldProblems

Zanim piwo się schłodzi w lodówce, mija tyle czasu... A jak wsadzić je do zamrażarki, to chwila nieuwagi i zamarza.

Kaba___JK

@zryty_beret: W dodatku z każdym kolejnym piwem czas chłodzenia w lodówce wydaje się wydłużać, a zamarzania w zamrażarce skracać.